|
Bio:
Kuba Sojka , znany równiez jako Psi-Acoustic, jest mlodym polskim producentem pochodzacym z Myslowic. Jego pierwsze produkcje swiatlo dzienne ujrzaly w roku 2007, gdy to zadebiutowal ze swym projektem Psi-Acoustic za sprawa netlabelu Telescope. Przez kolejne dwa lata jego muzyka regularnie ukazywala sie w kilku wytwórniach internetowych (Enypnion, ROHS) ale prawdziwy przelom przyniósl rok 2009, gdy to pierwsza winylowa EP Jakuba ukazala sie nakladem Matrix Rec.
Tym samym stal sie on pierwszym Polakiem wydajacym w Detroit!
Liveacty Kuby podbily serca publicznosci w calej juz Polsce i nic dziwnego, gdyz sa po prostu niesamowite! Prezentuje w nich nieslychanie zywiolowe, organiczne brzmienie, a co najlepsze - nie stroni od improwizacji, doskonale operujac swym sprzetem i klawiszami. Jesli liveact kojarzy sie Wam ze statycznym odtwarzaniem materialu z laptopa to znak ze nie slyszeliscie jeszcze Kuby Sojki!
Kuba porusza sie sprawnie w wielu stylistykach: dub techno, tech-house, minimal, house, Detroit techno, deep house.
Duzy wplyw na moja muzyke maja inne gatunki takie jak: smooth jazz, funk, soul oraz r&b z lat 70. Bardzo wielkie wrazenie roba na mnie Marvin Gaye oraz Roy Ayers, potrafia oddac swietny klimat dzieki muzyce... Dzisiaj mozna by powiedziec, ze sa bardzo deep. Staram sie utrzymywac i w swoich utworach taki wlasnie klimat, zatrzymujac w nich te soulowa dusze z tamtych nagran oraz swobodny, luzny groove funku".
Gem czyli Michal Grzelak przyszedł na świat w grudniu 1986. W dniu jego narodzin ziemia zatrzymała się na 0.5sek i świat od tamtej pory nie jest już taki sam. Nastał nowy porządek, który trwa do dziś.
Dorastał w miejscu, gdzie czas się zagina, a Droga Mleczna jest widoczna gołym okiem każdego wieczoru. Warszawska Ochota.
Mijały dni i lata świetlne. Jego ziemscy koledzy kolekcjonowali znaczki, breloczki, niektórzy nawet Pokemony... Michał natomiast
kolekcjonował czarne, woskowe miniatury Słońca, w które umieszczane były najróżniejsze dźwięki, trzaski, piski. Cuda te zwane przez ludzi "winylami" zbiera do tej pory, a jego kolekcja zawiera w sobie więcej boskiej energii niż same niebiosa.
W pewnym momencie swojego nastoletniego życia Michał doświadczył pierwszego objawienia, w którym został obdażony tzw. wyczuciem rytmu.Tego dnia naładowano go stukrotnie wiekszą dawką talentu niż zalecana.
Time. Space. Dance. - a dokladniej Break Dance, bo w tym powykręcanym tańcu Gem specjalizował się przez pewien, radosny i szalony, okres swego życia. Niestety przygoda z kosmicznym tańcem dobiegła końca wtedy, kiedy nadeszła poważna kontuzja...
Ale nic nie dzieje się bez przyczyny...
W 2003 przyszedł moment zmian i Michał postanowił zająć się zgłębianiem tajników gry z czarnych, miniaturowych Słońc.
Tak - dokładnie - znowu mowa o winylach. Uczył się od starszych, a każdą wolną chwilę poświęcał na ulepszanie swoich skilli. Czuł, że kosmiczna siła, która na niego spadła, chce aby nie przestawał, aby szedł dalej... No, i tak doszedł do 2004 ; ) Debiut w klubie. Mijały kolejne lata świetlne, a Michał swoim graniem dalej godnie reprezentował świętą, kosmiczną materię. Zmieniały się czasy. Zmienił się kolektyw. Wszystko było już bardziej na poważnie. Kolektyw dwóch przyjaciół - Mema i Ninjy - otworzył swe wrota także dla Michała. Gem został obdarzony zaufaniem i dołączył do bardzo wąskiego grona wojowników techno i na dobre zszedł do podziemia. Wszyscy połączyli swoje siły w jedną. Zaczęło się. Imprez pod szyldem UP było bez liku. Kolektyw zmienił scenę techno nie do poznania. Zmienił Warszawę, w której odbywały się wszystkie imprezy, których chłopaki byli pomysłodawcami. Walka i ratowanie świata przed złą muzyką, uświadamianie ludzi, że niewarto słuchać Tiesto trwała wiele lat, aż do początku 2011, kiedy to kolektyw ogłosił koniec działalności promotorskiej.
Michał 3/4 swojego serca oddał muzyce wywodzącej się Detroit. Jego największym autorytetem do dziś jest Derrick May. Wielka inspiracja do dnia dzisiejszego. zaangażowanie muzyczne, działalność producencka jak i niezwykłe umiejętności didżejskie.
"The mission is to save the world from bad music!"
|
|